VI. WIELKA SOSNA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Nadchodzi. Siedząc nieruchomo Tristan patrzy na nią i słyszy wśród gałęzi szelest grotu napinającego cięciwę łuku.

Nadchodzi, zwinna a ostrożna wszelako, jako zwykła. "Co to takiego? - pomyślała. - Czemu Tristan nie wybiega dziś wieczór na spotkanie? Czyżby spostrzegł jakiego nieprzyjaciela?"

Zatrzymuje się, przetrząsa spojrzeniem ciemne zarośla; nagle przy blasku księżyca spostrzega i ona cień króla w sadzawce. Okazała iście kobiecą roztropność, że nie podniosła oczu ku gałęziom.

- Boże miłosierny - szepnęła cicho - pozwól jeno, bym mogła przemówić pierwsza!

Zbliża się jeszcze. Słuchajcież, w jaki sposób uprzedza i ostrzega miłego:

- Panie Tristanie, na coś się ośmielił? Ściągać mnie w takie miejsce o tej porze! Wiele już razy wzywałeś mnie tutaj; chcesz błagać mnie o coś, powiadałeś. I cóż masz za prośbę? Czego spodziewasz się po mnie? Przybywam wreszcie, nie mogłam bowiem przepomnieć, iż będąc królową winna ci to jestem. Otom przybyła: czego żądasz?

- Królowo, żebrać u ciebie łaski, iżbyś ukoiła króla!

Ona drży i płacze. Ale Tristan chwali Wszechmocnego Boga, iż ukazał miłej niebezpieczeństwo.

- Tak, królowo, wzywałem cię często i zawsze na próżno; nigdy, od czasu jak król mnie wypędził, nie raczyłaś przyjść na me wezwanie. Ale ulituj się nad nieszczęśnikiem; oto król mnie nienawidzi, nie wiem dla jakiej przyczyny, ale ty znasz ją może. Któż mógłby zażegnać jego gniew, jeśli nie ty jedna, szczera królowa, nadobna Izolda, w której serce jego pokłada całą ufność?

- Jakże to, panie Tristanie, żali nie wiesz jeszcze, że on podejrzewa nas oboje? I o jaką zdradę! Trzebaż na domiar wstydu, bym ja pouczyła cię o tym? Mój pan mniema, jako miłuję cię grzeszną miłością. Bóg to wie wszelako i jeśli kłamię, niechaj pohańbi me ciało. Nigdy nie obdarzyłam miłością żadnego mężczyzny prócz tego, który pierwszy wziął mnie, dziewicę, w ramiona. I ty chcesz, Tristanie, bym ja błagała króla o przebaczenie dla ciebie? Ależ gdyby wiedział bodaj, że przyszłam tu pod tę sosnę, kazałby rzucić moje popioły na wolę wiatrów! Tristan jęknął:

- Miły wuju, toć powiadają: "Nie jest ten łotrem, kto nie popełnia łotrostwa." Ale w czyim sercu mogło się zrodzić takie podejrzenie?

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 - 


  Dowiedz się więcej
1  Obyczajowość średniowiecza w „Dziejach Tristana i Izoldy”
2  Bohaterowie „Dziejów Tristana i Izoldy”
3  Charakterystyka Izoldy



Komentarze
artykuł / utwór: VI. WIELKA SOSNA







    Tagi: