VIII. SKOK Z KAPLICY
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Królu, chcesz rzucić małżonkę w żar: to dobra kara, ale zbyt krotka. Ten wielki ogień strawi ją rychło, ten wielki wiatr wnet rozmiecie popioły. I kiedy płomień za chwilę opadnie, męka będzie ukończona. Czy chcesz, abym cię nauczył gorszej kary, w ten sposób, iżby żyła, ale z wielką hańbą i ciągle pożądając śmierci? Królu, czy chcesz? Król odparł:

- Tak, życia dla niej, ale z wielką hańbą i gorszego niż śmierć... Kto mi wskaże taką męczarnię, będę go miłował.

- Królu, powiem ci tedy zwięźle swą myśl. Patrz, mam tu stu towarzyszów. Daj nam Izoldę i niech nam będzie wspólna! Choroba nasza podsyca w nas żądzę. Daj ją trędowatym: nigdy kobieta nie zaznała gorszego losu. Patrz, łachmany przylegają do naszych ran sączących ropę. Ona, która przy twoim boku kochała się w pięknych materiach podbitych gronostajem, w klejnotach, w salach zdobionych marmurem, ona, która cieszyła się dobrym winem, czcią i weselem, kiedy ujrzy zagrodę trędowatych, kiedy jej trzeba będzie wejść w nasze niskie nory i legnąć z nami, wówczas Izold Krasawica, Jasnowłosa, uzna swój grzech i żałować będzie tego pięknego ognia i stosu!

Król słucha, wstaje i długo trwa nieruchomy. Wreszcie biegnie ku królowej i chwyta ją za rękę. Ona krzyczy:

- Przez litość, panie, spal mnie raczej, spal mnie!

Król wydaje Izoldę. Iwon ciągnie ją ku sobie; stu chorych ciśnie się dokoła niej. Słysząc, jak krzyczą i skomlą, wszystkie serca topnieją z litości; ale Iwon jest pełen wesela. Już Izolda oddala się, Iwon uprowadza ją za rękę. Ohydny orszak znalazł się za miastem.

Skierowali się drogą, przy której zasadził się Tristan. Gorwenal wydaje okrzyk:

- Synu, co uczynisz? Otoć twoja miła! Tristan spiął konia i ruszył z zarośli.

- Iwonie, dość już tego towarzystwa; zostaw ją teraz, jeżeli chcesz żyć. Ale Iwon odpina płaszcz.

- Śmiało, towarzysze! Do kijów! do szczudeł! Oto chwila, aby okazać swą dzielność!

Wówczas pięknie było widzieć trędowatych, jak odrzucają płaszcze, rozpierają się na chorych nogach, dyszą, krzyczą, potrząsają szczudłami; ten grozi, inszy pomrukuje. Ale mierziło Tristana uderzyć na nich; bajarze powiadają, iż Tristan zabił Iwona - szpetne to gadanie; nie, zbyt był waleczny, aby zabijać takie nasienie. To Gorwenal udarłszy srogą gałąź z dębu opuścił ją na głowę Iwona; czarna krew trysła i spłynęła aż do nóg pokracznych.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Dzieje Tristana i Izoldy” – problem autorstwa utworu
2  Dzieje Tristana i Izoldy - plan wydarzeń
3  Wzorzec parenetyczny miłości fatalnej



Komentarze
artykuł / utwór: VIII. SKOK Z KAPLICY







    Tagi: