IX. LAS MORESKI - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Ha, przez jakieś nieszczęście odnalazł nas tutaj! Co może człowiek tropiony począć z tym psem, który nie umie zachować się cicho? Po równinach i lasach, po całej swej ziemi król szuka nas. Łapaj zdradzi nas szczekaniem. Ach, przez miłość to i przez szlachetność natury przyszedł szukać śmierci. Trzeba nam się chronić wszelako. Co czynić? Radźcie!

Izold popieściła Łapaja dłonią i rzekła:

- Panie, oszczędź go! Słyszałam o leśniczym walijskim, który nauczył psa, aby bez szczekania tropił ślady zranionych jeleni... Miły Tristanie, cóż za radość, gdyby się udało nie szczędząc mozołu przyuczyć tak Łapaja! Zadumał się chwilę, gdy pies lizał ręce Izoldy. Tristan uczuł litość i rzekł:

- Spróbuję; zbyt ciężko mi go zabijać.

Niebawem Tristan wybrał się na łowy, poszczuł daniela, sięgnął go strzałą. Pies chce pomykać śladami daniela i szczeka tak głośno, że cały las rozbrzmiewa. Tristan uderzeniami zmusza go do milczenia. Łapaj podnosi głowę ku panu; dziwi się, nie śmie już szczekać, opuszcza ślad. Tristan bierze go do nogi, następnie uderza się po cholewie gałązką kasztana, jak czynią myśliwcy, aby pobudzić psy. Na ten znak Łapaj chce znowu szczekać i Tristan znów karci. Ucząc w ten sposób, nim jeszcze upłynął miesiąc, ułożył go, aby polował niemo. Kiedy strzała zraniła daniela lub sarnę, Łapaj nigdy nie wydając głosu tropił ślad po śniegu, po lodzie lub trawie; jeśli dopadł bydlęcia wśród drzew, umiał zaznaczyć miejsce znosząc gałązki; jeśli dosięgnął go na równinie, zbierał trawy na ubitą zwierzynę i wracał bez jednego szczeknięcia, aby sprowadzić pana.

Minęło lato. Przyszła zima. Kochankowie żyli w rozpadlinie skały; na ziemi stwardniałej od mrozu sople lodu jeżyły ich posłanie z zeschłych liści. Dzięki potędze miłości ani jedno, ani drugie nie czuło swej nędzy.

Zasię kiedy przyszła życzliwsza pora, wznieśli pod wielkimi drzewami szałas z pozieleniałych gałęzi. Tristan znał od dzieciństwa sztukę udawania śpiewu ptaków leśnych; mógł wedle ochoty udać skowronka, sikorę, słowika i wszelki ród skrzydlaty i niekiedy pod gałęziami szałasu, przybywszy na jego wołanie, liczne ptaki z odętą gardzielą wiodły swe pieśni w pełnym słońcu.

Kochankowie nie przebiegali już lasu błądząc bez przerwy; żaden bowiem z baronów nie ważył się ich ścigać wiedząc, iż Tristan powiesiłby ich na gałęzi. Jednego dnia wszelako jeden ze zdrajców, Gwenelon (niech go Bóg skarze!), uniesiony zapałem polowania, ośmielił się puścić w okolice moreńskiego boru. Tegoż samego rana na skraju lasu, w wyrwie potoku, Gorwenal zdjąwszy siodło ze swego rumaka dał mu się popaść świeżą trawą; opodal, pod altaną z liści, na kwietnym posłaniu, Tristan dzierżył królowę obłapioną w uścisku i oboje spali. Nagle Gorwenal usłyszał granie sfory: w wielkim pędzie psy ścigały jelenia, który rzucił się w rozpadlinę. Z daleka na równi ukazał się myśliwiec; Gorwenal poznał go: był to Gwenelon, człowiek, którego pan jego nienawidził ponad innych. Sam, bez giermka, z ostrogami wbitymi w krwawiące boki konia, smagając go po karku, nadbiegał. Zaczajony za drzewem Gorwenal czatuje nań; tamten nadjeżdża szybko, wolniej zasię przyjdzie mu wrócić!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


  Dowiedz się więcej
1  Elementy magiczne i fantastyczne w „Dziejach Tristana i Izoldy”
2  Dzieje Tristana i Izoldy - streszczenie
3  Dzieje Tristana i Izoldy - plan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: IX. LAS MORESKI







    Tagi: