XII. SĄD PRZEZ ROZPALONE ŻELAZO
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Perynis pobiegł przez las unikając zdeptanych ścieżek, aż dotarł do chatynki leśnika Orri, gdzie od wielu dni Tristan nań czekał. Perynis oznajmił, co zaszło: nowy podstęp zdrajców, termin sądu, godzina i dzień naznaczony.

- Rycerzu, pani moja zaleca, abyś w oznaczonym dniu, pod szatą pielgrzyma, tak zręcznie przebrany, aby cię nikt nie mógł poznać, bez broni, znalazł się na Białej Równi. Aby się dostać na miejsce sądu, trzeba jej przebyć rzekę w łodzi; na przeciwnym brzegu, tam gdzie będą rycerze króla Artura, zaczekasz na nią. Bez wątpienia wówczas będziesz mógł przyjść jej z pomocą. Pani moja lęka się dnia sądu, pokłada wszelako ufność w przychylności Boga, który już zdołał ją wyrwać z rąk trędowatych.

- Wracaj do królowej, miły, dobry druhu Perynisie; powiedz, iż spełnię jej wolę.

Owóż, panowie mili, kiedy Perynis wracał do Tyntagielu, zdarzyło się, iż spostrzegł w zaroślach tegoż samego leśnika, który niegdyś zdybawszy uśpionych kochanków zdradził ich królowi. Jednego dnia, będąc pijany, pochełpił się swą zdradą. Ten człowiek, wykopawszy w ziemi głęboką jamę, okrył ją zręcznie gałęźmi, aby łowić wilki i dziki. Ujrzał sługę królowej skaczącego ku niemu i chciał uciekać. Ale Perynis przypchnął go na brzeg pułapki.

- Szpiegu, któryś sprzedał królowę, czemu uciekasz? Zostań tu wpodle grobu, któryś sam wykopał tak skrzętnie!

Kij ze świstem zakręcił się w powietrzu. Kij i czaszka strzaskały się razem i Perynis płowowłosy, wierny sługa, pchnął nogą ciało do jamy okrytej gałęźmi.

W dniu naznaczonym na sąd król Marek, Izolda i baronowie Kornwalii, podjechawszy aż ku Białej Równi, przybyli w pięknym porządku nad rzekę. Ustawieni na drugim brzegu rycerze Artura pozdrowili ich lśniącymi sztandarami.

Przed nimi, siedząc na urwistym brzegu, nędzny pielgrzym zawinięty w burkę, z której zwisały muszle, wyciągnął drewnianą miskę i ostrym, a żałośliwym głosem domagał się jałmużny.

Robiąc tęgo wiosłami barki kornwalijskie zbliżały się do brzegu. Skoro już miały lądować, Izolda spytała otaczających ją rycerzy:

- Panowie, jakoż będę mogła dosięgnąć twardej ziemi bez zmaczania długich szat w tym bagnie? Trzeba by, aby który przewoźnik mi pomógł.

Jeden z rycerzy krzyknął na pielgrzyma:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  Elementy magiczne i fantastyczne w „Dziejach Tristana i Izoldy”
2  Wzorzec parenetyczny miłości fatalnej
3  Dzieje Tristana i Izoldy - plan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: XII. SĄD PRZEZ ROZPALONE ŻELAZO







    Tagi: