XIII. GŁOS SŁOWIKA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Andret, Gondoin i Denoalen prawowali się, który pierwszy zażyje tego radosnego widowiska; zgodzili się wreszcie przyzwolić najpierw Gondoinowi. Rozstali się; jutro o świcie mają się zejść społem; jutro o świcie, mili panowie, strzeżcie się Tristana.

Nazajutrz, wśród nocy jeszcze ciemnej, Tristan opuściwszy chatę leśnika Orri przyczołgał się do zamku popod gęste krzewy głogów. Kiedy wychodził z zarośli, spojrzał przez gałęzie i ujrzał Gondoina, który nadchodził ze swej kwatery. Tristan rzucił się z powrotem w głogi i przycupnął w zasadzce.

"Ha, Boże, spraw, alby ten tam, który się przysuwa, nie spostrzegł mnie przed sposobną chwilą!"

Z mieczem w garści czekał go; ale przypadkiem Gondoin obrał inną drogę i oddalił się. Tristan wyszedł z zarośli zawiedziony; napiął łuk, wycelował: niestety, tamten był już poza odległością strzału!

W tejże chwili, jadąc powoli ścieżką truchtem na małym karym koniku, przybywa z dalsza Denoalen wiodąc ze sobą dwa wielkie charty. Tristan czatował nań ukryty za jabłonią. Ujrzał go, jak szczuł psy, aby wytropiły dzika z chaszczów. Ale nim psy wytropią zwierza z bajora, pan ich otrzyma taką ranę, że żaden lekarz nie zdoła go wyleczyć. Kiedy Denoalen znalazł się przy nim, Tristan odrzucił opończę, skoczył, wyprężył się naprzeciw wroga. Zdrajca chciał uciekać; na próżno, nie miał czasu ani krzyknąć: "Ranisz mnie!" Spadł z konia. Tristan urzezał mu głowę, obciął warkocze, które wisiały dokoła twarzy, i schował do pludrów; chciał je pokazać Izoldzie, aby ucieszyć serce przyjaciółki. "Niestety - myślał - cóż stało się z Gondoinem? Wymknął się. Czemuż nie mogłem mu wygodzić tą samą zapłatą!"

Wytarł miecz, schował do pochew, przykrył trupa pniem drzewa i zostawiwszy krwawiące ciało pośpieszył z kapturem na głowie ku miłej.

Gondoin wyprzedził go do tyntagielskiego zamku; już wdrapawszy się na wysokie okno wbił pręcik głogu w zasłonę, rozsunął lekko połacie materii i patrzał do wnętrza pięknie wysłanej komnaty. Zrazu ujrzał jedynie Perynisa, później Brangien trzymającą jeszcze grzebień, którym właśnie skończyła czesać królowę o złotym warkoczu.

Ale Izolda weszła, potem Tristan. Miał w jednej ręce topolowy łuk i dwie strzały, w drugiej trzymał dwa długie warkocze z głowy człowieka.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  Wzorzec parenetyczny miłości fatalnej
2  Czas i miejsce akcji „Dziejów Tristana i Izoldy”
3  Elementy magiczne i fantastyczne w „Dziejach Tristana i Izoldy”



Komentarze
artykuł / utwór: XIII. GŁOS SŁOWIKA







    Tagi: