XVIII. SZALEŃSTWO TRISTANA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Przechodził mimo rybak odziany w sukmanę z kosmatego samodziału z wielkim kapturem, Tristan widzi go, czyni znak, bierze go na ubocze.

- Przyjacielu, chcesz zamienić się ze mną na suknie? Daj mi swój płaszcz; udał mi się wielce.

Rybak spojrzał na suknię Tristana, wydały mu się lepsze niż własne, wziął bez wahania i odszedł szybko, szczęśliwy z zamiany.

Wówczas Tristan wystrzygł piękne jasne kędziory tuż przy głowie, jakoby w znak krzyża. Pociągnął twarz płynem z magicznego ziela, które miał ze swego kraju, i natychmiast kolor i wygląd twarzy odmieniły się tak osobliwie, iż żaden człowiek w świecie nie zdołałby go poznać. Wyrwał z żywopłotu gałąź kasztana, uczynił z niej maczugę i zawiesił ją na szyi; po czym boso ruszył prosto do zamku.

Odźwierny myślał, iż pewnie to jest szalony, i rzekł:

- Zbliż się; gdzieżeś to przebywał tak długo? Tristan zmienił głos i odparł:

- Na weselu opata z Mont, mego kmotra. Ożenił się z przeoryszą, tłustą damulką w kwefie. Z Besancon aż do Mont wszyscy księża, opaci, mnichy i klerycy zjechali się, zaproszeni na weselisko; wszystko, co tylko nosi kostur i pastorał, skacze, igra i tańczy w cieniu wielkich drzew na równinie. Ale opuściłem ich, aby przybyć tutaj; mam bo dziś usługiwać u stołu króla jegomości. Odźwierny rzekł:

- Wejdź tedy, panie, synu Urgana Włochatego; jesteś wielki i kosmaty jak on i dość podobny do ojca.

Skoro wszedł do ogrodu igrając maczugą, słudzy i giermkowie zastępowali mu drogę szczując jak wilka:

- Widzicie szalonego! Hu, hu, a hu! Rzucając kamienie, nacierają kijami; ale on wymyka się podskakując i zgoła się nie broni; kiedy go przypierają z lewej, on odwraca się i wali w prawo.

Pośród śmiechu i krzyków, wlokąc za sobą rozigraną ciżbę ludu, przybył na próg komnaty, gdzie pod baldakinem, u boku królowej, zasiadał król Marek. Zbliżył się do drzwi, zawiesił maczugę na szyi i wszedł. Król ujrzał go i rzecze:

- Oto mi dobry kompan; dawajcież go bliżej!

Wiodą go z maczugą u szyi.

- Przyjacielu, bądź pozdrowiony!

Tristan odparł dziwacznie odmienionym głosem:

- Panie szlachetny i dobry śród wszystkich królów, mniemałem, iż na twój widok serce moje rozpłynie się z czułości. Niech Bóg cię ma w swej pieczy, miły panie!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 - 


  Dowiedz się więcej
1  Etos rycerski w „Dziejach Tristana i Izoldy”
2  Motyw władcy w „Dziejach Tristana i Izoldy”
3  „Dzieje Tristana i Izoldy” – problem autorstwa utworu



Komentarze
artykuł / utwór: XVIII. SZALEŃSTWO TRISTANA







    Tagi: